Towarzyski poradnik dla panien bez posagu (recenzja)

Jest rok 2022. Nie, stop. Jest rok 1818. Jestem w Londynie i zza mojego haftowanego wachlarza, dyskretnie obserwuję nową osóbkę, która szturmem podbiła towarzystwo. Nazywa się Kitty Talbot. Jest młoda, czarująca i niezwykle tajemnicza. Dobrze tańczy. Sztukę flirtu opanowała do perfekcji, co widać po zainteresowaniu dżentelmenów jej osobą. Mało kto jednak zdaje sobie sprawę, że ta młoda dama ma mnóstwo długów, które odziedziczyła po ojcu. Chce zapewnić dostatnie życie sobie i siostrom, i ma plan jak tego dokonać.

Czy Kitty osiągnie swój cel? Czy ktoś ją zdemaskuje? A może małżeństwo z rozsądku, zawarte dla pieniędzy, przegra z prawdziwym uczuciem?

„Towarzyski poradnik dla panien bez posagu” to przesympatyczna historia, która rozgrywa się na salonach i salach balowych wyższych sfer. Kitty pragnie usidlić bogatego dżentelmena, ale najpierw musi zostać przyjęta do arystokratycznego grona zamożnych panów i pań. Idealnym miejscem do zawierania znajomości i flirtowania jest sala balowa. Za pomocą małych gestów wachlarza, można przekazać swojemu wybrankowi, więcej niż tysiąc słów. Lecz nie każdy może pójść za głosem swojego serca. Tu liczą się przede wszystkim koneksje, zasady, etykieta, maniery i nieskazitelna reputacja, a nie prawdziwe, szczere, gorące uczucia.

„Towarzyski poradnik dla panien bez posagu” to książka, którą jestem zauroczona. Bardzo polubiłam Kitty. To osóbka, która ma zdecydowany charakter, a raczej charakterek i nie sposób się z nią nudzić. Ma swój cel, który za wszelką cenę chce zrealizować. A przeszkody jej nie omijają.

Powieść jest przyjemna i lekka, niczym powiew wachlarza, który chłodzi nas w upalny, letni dzień. Jest też zabawna, ujmująca i ożywcza.

Panna Kitty wyrusza na polowanie na majętnego dżentelmena. Czy będziecie jej towarzyszyć? Bo ja po stokroć, tak.

Na koniec dodam, że okładka książki jest prześliczna i nie można od niej oderwać oczu.

Autor książki: Sophie Irwin

Wydawnictwo: Książnica